18.6.12

Mało znane bardziej znanych - cz. 1 - Jan Sebastian Bach

Witam!

Zgadza się - dziś znów będę Państwu ukazywał muzykę nieznaną zwykłym śmiertelnikom. :) Cykl "Mało znani, a warci uwagi" traktuje na temat dość mało znanych kompozytorów (przynajmniej w Polsce - przykładowo R. Vaughan Williams jest całkiem dobrze znany w krajach anglojęzycznych, tak jak u nas np. Chopin ;) ). Wpisy tego cyklu będą nieco krótsze, gdyż będą one traktować o pojedynczych utworach - zgodnie z jego tytułem, o utworach nieznanych publice, autorstwa jednakże kompozytorów, których nazwiska obiły się o uszy nawet zupełnym laikom w kwestii muzyki poważnej.

Jeśli natkniemy się na utwór, o którym słyszeliśmy, czy nawet taki, który dobrze znamy - brawo! To oznacza, że znamy muzykę nie tylko z nierzadko pięknych, ale wyrwanych z kontekstu twórczości i nadużywanych przez kulturę masową komunałów muzycznych (vide wspominane już na tym blogu "Bolero" Ravela), ale i z perełek, które, mimo uroku, nie zyskały należnej sławy.

Aby wpisy były ciekawsze, utwór postaram się omówić bardziej szczegółowo, niż to robiłem w pierwszym cyklu.

Dziś przedstawię utwór najprawdopodobniej najbardziej powszechnie znanego kompozytora wszech czasów - Jana Sebastiana Bacha.

Do najsławniejszych jego utworów należą m. in. Toccata i Fuga d-moll BWV 565 (którą prawdopodobnie nie on napisał), Aria na strunie G z suity orkiestrowej nr 3, która w przeciwieństwie do poprzedniej pozycji, dość dobrze odzwierciedla pozostałą twórczość Bacha oraz Preludium z Suity wiolonczelowej nr 1, która pokazuje umiejętność kompozytora w napisaniu utworu polifonicznego na instrument wybitnie raczej jednogłosowy.

Zdecydowanie jednak mniej osób zna skromne, a warte uwagi dzieło pod tytułem Capriccio sopra la lontananza del suo fratello dilettissimo, czyli "Kaprys na wyjazd najukochańszego brata" na instrument klawiszowy. Ja odkryłem je poprzez kolekcję "Wielcy kompozytorzy", którą zbierałem jakiś czas temu i jestem z niej bardzo zadowolony. :)

Utwór ten jest wyjątkowy ze względu na to, że jest, jak na Bacha, bardzo programowy. Stanowi też przykład jego bardzo wczesnej twórczości - kompozytor stworzył go w wieku dziewiętnastu lat! Powodem nadania kaprysowi takiego tytułu był wyjazd na służbę u króla szwedzkiego Karola XII brata Jana Sebastiana - był nim mój imiennik Jan Jakub Bach. :)

Teraz wysłuchajmy utworu i zajmijmy się jego analizą.



Pierwsza część to Arioso ("ariopodobnie"), utrzymana w tempie adagio. Według programu Bacha przedstawia przyjaciół brata próbujących odwieść go od zamiaru wyjazdu. Fragment ten, zgodnie z nazwą, przypomina arię - występuje w nim piękna, śpiewna melodia okraszona wieloma ozdobnikami.

 Druga część - Andante fugato (w naszym nagraniu rozpoczyna się w 2:22) - jest w tempie nieco szybszym. Nazwa (i oczywiście budowa utworu ;) ) informuje nas, że przypomina ona fugę. Opisuje ona przyjaciół roztaczających przed wyjeżdżającym różne nieszczęścia, które mogą mu się przydarzyć podczas podróży. Grając tę część należy pamiętać o prawidłowym i dokładnym wykonaniu ozdobników.

Trzecia część (3:48) w tempie adagissimo - czyli bardzo wolnym - przedstawia lament przyjaciół. Zaczyna się ona jakby recytatywem głosu basowego. W nutach nad nutami owego recytatywu są zapisy oznaczające akordy, używane w realizacji basso continuo, tzw. bas cyfrowany. Możemy więc ten recytatyw ubogacić o odpowiednie dźwięki akordowe. Dalej pojawia się partia melodyczna, bardzo chromatyczna, jak na czasy Bacha - chromatyka była w jego czasach używana do wyrażania rozpaczy i nieszczęścia. Po niej słyszymy kolejny recytatyw basu, a następnie kolejną chromatyczną melodię. Część kończy głos basowy, tym razem bez basu cyfrowanego. Fragment ten pozbawiony jest ozdobników, co dobrze podkreśla jego powagę.

Czwarta część (6:26) Andante con moto obrazuje przyjaciół, którzy godzą się z sytuacją i zbierają się, aby pożegnać wyjeżdżającego brata kompozytora. Ten najkrótszy z fragmentów ma za zadanie wyprowadzić nas z żałobnego charakteru adagissima i przygotować na weselsze dalsze utwory.

Piąta część (7:16) to Aria pocztyliona w tempie adagio poco, czyli niezbyt szybkim. Fragment ten jest wesoły, pogodny, a nawet żartobliwy. Możemy dostrzec jeden z przejawów programowości - swoistą onomatopeję muzyczną - naśladowanie charakterystycznych dźwięków pocztyliońskiego rogu.

Ostatnia część (8:42) to fuga imitująca dźwięki rogu pocztyliona. Utwór ten znakomicie w pogodny sposób kończy kaprys. Możemy w nim usłyszeć wielokrotnie przetwarzany motyw z fragmentu piątego, a także inne, przypominające hejnały powiadamiające o dowiezieniu poczty. Może jest tam i list od brata, który szczęśliwie dotarł na miejsce?


Mam nadzieję, że nowy cykl przypadnie do gustu czytelnikom. :)

Pozdrawiam, Dr Kilroy

3 komentarze:

  1. Wszystko pięknie - jak zwykle :) ! Twój blog to kopalnia bardzo interesujących informacji.

    Tylko z jednym bym polemizował - nie mam żadnych danych na ten temat, ale wydaje mi się (intuicyjnie), że najbardziej znanym kompozytorem wszech czasów jest W. A. Mozart :).

    OdpowiedzUsuń
  2. Bach, Mozart i Beethoven, a nad Wisłą także Chopin to najbardziej znani z nazwiska kompozytorzy. Trudno wskazać któregoś z nich, chyba nie ma odpowiednich danych. :) Co do kompozytorów znanych z ich utworów to chyba wygrywa Beethoven z początkiem jego Piątej Symfonii, ale nie jestem jego wielkim fanem, więc póki co nie będzie nic na jego temat. ;)

    Pozdrawiam, Dr

    OdpowiedzUsuń
  3. Szykuje się dłuższy wpis, więc proszę o cierpliwość. :)

    Pozdrawiam, Dr

    OdpowiedzUsuń